Wystawy Expo również dają więcej

Wystawy Expo również dają więcej

PODZIEL SIĘ

Największym wydarzeniem wystawienniczym kończącego się roku była wystawa Expo, która od 10 czerwca do 10 września odbywała się w Astanie – stalicy Kazachstanu. Ekspozycje przygotowane przez blisko 140 wystawców (w tym 115 krajów) zobaczyło ok. 4 mln osób.

Expo 2017 zaliczyć należy do tzw. małych (specjalistycznych) Expo, których organizacja wypełnia czas między dużymi wystawami (uniwersalnymi), odbywającymi się co 5 lat. Poprzednia z dużych wystaw miała miejsce w 2015 r w Mediolanie, kolejna zaś odbędzie się w 2020 r. w Dubaju. Małe Expo trwają 3 miesiące (a nie pół roku, jak ma to miejsc w przypadku wystaw uniwersalnych) oraz dedykowane są jednemu, zawężonemu tematowi. Tegorocznej wystawie towarzyszyło hasło „Future Energy”.

Podczas dużych Expo większość krajów prezentuje się we własnych, oddzielnych pawilonach, o niekiedy bardzo wysublimowanych kształtach (pozostałe prezentacje, z reguły mniej zamożnych lub niewielkich państw, odbywają się w pawilonach kolektywnych, gdzie stanowiska wielu wystawców zlokalizowane są w jednym budynku). Na przykład w Szanghaju w 2010 r. polski pawilon przypominał pudełko złożone z papieru, będącego wycinanką. Natomiast w Mediolanie w 2015 r. pawilon naszego kraju sprawiał wrażenie, jakby został zbudowany z wielu – ułożonych jedna na drugiej – skrzynek z jabłkami. W Astanie wszystkie kraje (z wyjątkiem gospodarza – Kazachstanu) prezentowały się w pawilonach kolektywnych, w ramach zróżnicowanych ekspozycji wewnętrznych. Niektóre z nich zwracały – w moim subiektywnym odczuciu – szczególną uwagę. Jako przykłady można przywołać ekspozycje: Grecji (z interesującym odwołaniem do czasów starożytnych oraz żeglugi na Morzu Śródziemnym), Iranu (z fascynującymi obrazami, wyświetlanymi na ekranach LED-owych), Japonii oraz Stanów Zjednoczonych (z atrakcyjnymi wizualnie prezentacjami multimedialnymi), Uzbekistanu (z prezentacją samochodu przyszłości), Wielkiej Brytanii (z interaktywną „jurtą”, wykonaną z elementów, które po dotknięciu zaświecały się), Włoch (z oryginalną grą świateł i odwoływaniem się do osiągnięć Leonarda da Vinci).

Oddzielne miejsce w przestrzeni Expo 2017 zajmowała gigantyczna oszklona kula, dominująca nad pozostałymi obiektami wystawowymi. Był to pawilon kraju gospodarza – Kazachstanu. W jego wnętrzu znajdowała się obszerna prezentacja – łącząca tradycyjne środki wyrazu z nowoczesnymi rozwiązaniami multimedialnymi. Zwiedzający mogli zapoznać się z historią i przyrodą Kazachstanu, z jego osiągnięciami, jak również z cechami, które charakteryzują mieszkańców tego kraju – w tym przede wszystkich z tolerancją i otwartością na przedstawicieli innych nacji.

Jak podczas każdego Expo, również w Astanie, uczestniczącym w wystawie państwom przypisano dni narodowe. W czasie, gdy zwiedzałem ekspozycje, taki dzień miały Wietnam oraz Republika Nauru. Dni narodowe są okazją do zaprezentowania w przestrzeni Expo (a nie tylko w swoim pawilonie) kultury danego kraju. Wówczas pojawiają się politycy, artyści oraz inni zaproszeni gości z kraju obchodzącego swoje „wystawowe święto”.

Polska ekspozycja, na tle pozostałych, prezentowała się bardzo atrakcyjnie. Przede wszystkim wpisywała się w ideę przewodnią Expo, co podczas wystaw światowych niestety nie jest obserwowane w przypadku wszystkich pawilonów. Osoba, zwiedzającą naszą narodową wystawę, została z rozmysłem poprowadzona przez następujące obszary: strefa wejścia, technologie, las, odpoczynek, regiony. Moim zdaniem, głównym atutem naszej narodowej ekspozycji były powściągliwość w wykorzystaniu multimedialnych form komunikacji i sięgnięcie po środki sensorycznego oddziaływania na zwiedzających. Uaktywniono wszystkie zmysły gości, którzy mogli korzystać z ekranów dotykowych, ale również – przyciskają odpowiednie przyciski – posłuchać śpiewu skowronka oraz odgłosu dzika, ponadto poczuć zapachy z polskich lasów (lipy, sosny, konwalii). W tym samym kompleksie, jednak poza pawilonem, znajdowała się polska restauracja, w której szczególną uwagę zwracała aranżacja stylizowana na wagon kolejowy. Siedząc przy stolikach można było podziwiać przemykające za oknami krajobrazy z Polski – wyświetlano je na monitorach, jednak odnosiło się wrażenie, że patrzy się przez okna prawdziwego pociągu. Na podkreślenie zasługuje wymiar edukacyjny i wizualny naszej narodowej ekspozycji, przekazującej wiele treści merytorycznych, w atrakcyjnej dla zwiedzających formie. Tę opinię potwierdziło przyznanie na koniec wystawy polskiej prezentacji złotego medalu (za najlepszy pawilon narodowy do 400 m2 w kategorii design).

Warto wspomnieć o mieście goszczącym Expo 2017 – osobliwej stolicy Kazachstanu, która od dwóch dekad rozrasta się w środku bezkresnych stepów (wcześniej stolicą państwa było miasto Ałmaty, zlokalizowane na południu kraju, przy granicy z Kirgistanem). Blisko milionowa Astana zachwyca swoją nowoczesną architekturą, w tym wieloma obiektami o wysublimowanych kształtach. Najbardziej znany z nich to Bajterek – monument i wieża widokowa zarazem. Inne znane budowle to: Pałac prezydencki Ak Orda, meczet Hazrat Sultan, Chan Szatyr (największy namiot świata, centrum handlowo-rozrywkowe). Po zmroku miasto mieni się tysiącem barw wydobywających z iluminowanych budynków oraz fontann.

To był mój udział w trzeciej wystawie Expo. Mam nadzieję, że będzie mi dane również zwiedzać ekspozycje kolejnego Expo, które za niespełna trzy lata rozpocznie się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Udziałowi w wystawach światowych zawsze towarzyszy duże podekscytowanie, wynikające z miłości do targów oraz z pasji podróżniczych. Expo z jednej strony uosabia bowiem cechy współczesnych targów (możliwość bezpośredniego kontaktu w licznymi wystawcami, oglądania nowości z wielu branż, zobaczenia oryginalnych konstrukcji wystawienniczych, przebywania w tłumie osób chcących zobaczyć jak najwięcej ekspozycji). Z drugiej zaś strony Expo łączy niemal cały świat w jednym miejscu, co pozwala szukać inspiracji dla kolejnych podróży. Pobytowi na Expo, oprócz dużej ekscytacji, towarzyszy również obawa, czy nie znikanie sens organizowania takich wystaw wobec rozwoju internetu oraz dużych kosztów (ponoszonych zarówno przez gospodarza, jak i państwa prezentujące się w drogich – w budowie i utrzymaniu – pawilonach narodowych). Na szczęście globalna sieć komputerowa nie zaoferuje poznawania świata za pomocą wszystkich pięciu zmysłów, jednak łatwy dostęp do obszernych informacji o poszczególnych krajach, sprawił, że idea urządzania wystaw światowych, powstała ponad półtorej wieku temu, ma obecnie inny, być może mniej atrakcyjny, wymiar.

No cóż, nam – osobom oddanym targom – pozostaje wierzyć, że kolejne edycje Expo będą się odbywać z reprezentacją niemal wszystkich krajów, że chęć bezpośredniego prezentowania osiągnąć narodowych, propagowania idei oraz rozwiązań ważnych dla przetrwania ludzkości, nadal będzie brać górę nad kosztami i łatwym dostępem do elektronicznej informacji. Dzięki temu miliony ludzi co kilka lat będzie bogatsze o wyjątkowe wrażenia, a na naszym portalu pojawia się kolejne doniesienia z wystaw światowych. Bowiem nie tylko targi dają więcej, ale również wystawy Expo!

Autor tekstu: Marcin Gębarowski, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie (autor i współautor dwóch książek o targach oraz blisko stu artykułów poświęconych wydarzeniom wystawienniczym).
PODZIEL SIĘ

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ