Żegnając Dubaj, czekając na Osakę

Żegnając Dubaj, czekając na Osakę

PODZIEL SIĘ

Z końcem marca 2022 r. zakończyło się największe wydarzenie wystawiennicze na świecie – Expo 2020 Dubai. Tereny ekspozycyjne zajmowały blisko 440 ha (powierzchnię 615 boisk piłkarskich), na których prezentowały się 192 państwa, jak również kilka organizacji międzynarodowych i komercyjni partnerzy wystawy. Frekwencję zwiedzających oszacowano na 24,1 mln osób, które fizycznie zwiedzały ekspozycje, jak również na 150 mln wizyt wirtualnych, które nastąpiły za sprawą dedykowanej platformy internetowej. Emirackiemu wydarzeniu przeświecało hasło „Connecting Minds, Creating the Future”.

 

Wspominając wystawę wybrałem dziesięć pawilonów, które zwróciły moją szczególną uwagę. Wśród nich znalazły się prezentacje: Arabii Saudyjskiej, Japonii, Tajlandii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Singapuru, Kazachstanu, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Niemiec. Oczywiście, specjalne zainteresowanie wzbudził pawilon Polski.

 

Pawilon Arabii Saudyjskiej – największego państwa na Półwyspie Arabskim – przyciągał uwagę zwiedzających monstrualną, płaską, pochyloną konstrukcją, z oryginalną lustrzaną fasadą. Pod wieloma względami ekspozycja była rekordowa. Aby pokazać różnorodność królestwa Saudów, wykorzystano szeroki zestaw środków oddziaływania na osoby zwiedzające ekspozycję. Tradycyjne techniki wyrazu przenikały się z nowoczesnymi instalacjami multimedialnymi. Jednak w tym wypadku multimedia nie przytłaczały, co zdarzało się w innych pawilonach. Podczas przejażdżki ruchomymi schodami goście obserwowali atrakcyjne, wirtualne prezentacje saudyjskich miejsc wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Najbardziej spektakularnym elementem ekspozycji były zintegrowane prezentacje wyświetlane na olbrzymich ekranach (o powierzchni 1,3 tys. m.kw.), rozmieszczonych na podłodze i ścianach. Zwiedzający stali po środku – na pomostach – obserwując z zaciekawieniem tę niezwykłą instalację. Inną, widowiskową częścią prezentacji były abstrakcyjne obrazy wyświetlane na ogromnej kuli.

 

Jedną z najbardziej obleganych była ekspozycja Japonii. Aby ją zobaczyć, trzeba było odstać ponad godzinę w długiej kolejce. Fasada prostokątnego budynku łączyła w sobie motywy arabeski i origami, w zamyśle twórców symbolizując więź między Krajem Kwitnącej Wiśni i Bliskim Wschodem. Wydaje się, że sukces tej ekspozycji, zatytułowanej „Tam, gdzie spotykają się idee”, wynikał z wykorzystania zaawansowanej personalizacji przekazu kierowanego do każdego z gości, w tym dostosowania treści do ścieżki poruszania się. Pobyt w pawilonie został zaaranżowany w taki sposób, aby każdy zwiedzający mógł doświadczać czegoś innego. Przed wejściem wszystkim wręczano słuchawki i smartfony. Dane gromadzone przez te urządzenia wykorzystano do stworzenia zindywidualizowanej tożsamości każdego gościa – w zależności od jego zainteresowań. Z fragmentów japońskiej prezentacji, które szczególnie utkwiły w pamięci, warto przywołać przechodzenie przez sztuczną mgłę oraz ekspozycję stu dwudziestu nieszablonowych, miniaturowych instalacji, wykonanych ręcznie z przedmiotów codziennego użytku (m.in. akcesoriów kuchennych, elektroniki użytkowej).

 

Ekspozycja Tajlandii sąsiadowała z naszym pawilonem narodowym, stanowiąc dla niego sporą konkurencję. Na spacer po tajskiej prezentacji zabierały dwie cyfrowo zwizualizowane maskotki pawilonu – Mali i Rak – prowadzące narrację przez większość ścieżki zwiedzania. Część tej ścieżki stanowiła prezentacja wyświetlana w konwencji 3600. Była to wciągającą podróż po współczesnej Tajlandii – pokazująca kraj z perspektywy lotu drona. Zastosowano tutaj video mapping 3D, co tworzyło niezwykłe iluzje i wrażenia u widzów. Jako pasjonat marketingu sensorycznego, prezentację Tajlandii bardzo dobrze zapamiętałem ze względu na wielość bodźców, jakim oddziaływano – m.in. czułem podmuchy wiatru (gdy na ekranach przelatywał samolot) i spadające krople wody (bryzę z mżawką, gdy wyświetlano sceny batalistyczne na morzu). Unikatowość obiektu przejawiała się również w jego elewacji. Usytuowano bowiem na niej 500 sztuk sztucznej wersji kwiatu Dok Rak, który ma szczególną symbolikę w Tajlandii. Kwiat ten uosabia szczęście i uplata się z niego girlandy wykorzystywane podczas ceremonii ślubnych. Podczas Expo Dok Rak symbolizowały gościnności i życzliwości gospodarzy pawilonu wobec ludzi przybyłych z całego świata. Fasada pawilonu stawała się szczególnie widowiskowa po zmroku, gdy kurtyna kwiatowa zmieniała barwy.

 

Niezwykłe wrażenie sprawiał pawilon kraju-gospodarza, czyli Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Bryła obiektu przypominała sokoła ze złożonymi skrzydłami – ptaka darzonego dużą estymą na Półwyspie Arabskim, umieszczonego w emirackim godle. Dach pawilonu składał się z 28 ruchomych skrzydeł. Wewnątrz obiektu znajdowała się interaktywna ekspozycja, w ramach której wyświetlano historię kraju – nie tylko na monitorach, ale również na sztucznie usypanych wydmach z pomarańczowego piasku. Ponadto ekspozycja zawierała wiele multimedialnych (zastosowanych z umiarem) i interaktywnych elementów – m.in. duży ekran z krajobrazami, które odsłaniały się wraz z przemieszczaniem się osób zwiedzających pawilon.

Goście Expo 2020 Dubai tłumnie oblegali pawilonu Singapuru. Moje wspomnienia z pobytu w tym małym kraju przywołuje hasło „miasto-ogród”. Te imaginacje w pełni potwierdził pawilon – inny niż wszystkie obiekty wystawowe – i to nie tylko przygotowane na Expo 2020 Dubai, ale również na poprzednie wystawy światowe. Ekspozycja Singapuru składała się z 80 tys. żywych roślin, pochodzących ze 170 odmian, których utrzymanie w dobrym stanie przez pół roku, w gorącym klimacie Półwyspu Arabskiego, było zapewne sporym wyzwaniem. Warto przy tym dodać, że pawilon miał zerowe zużycie energii netto. Zastosowano system odsalania wody, a energia potrzebna do eksploatacji obiektu była pozyskiwana z fotowoltaiki znajdującej na dachu. Pawilon zaprojektowano jako zielony, wilgotny ogród, po którym spacerowali przybyli goście. Dzięki wszechobecnej zielni i unoszącej się parze wodnej, odnosiło się wrażenie, że przebywa się w lasach deszczowych Azji Południowo-Wschodniej. Wejście do pawilonu dawało upragnione wytchnienie od dubajskiego skwaru – pomimo tego, że Expo odbywało się przecież w chłodniejszej porze roku.

Wiele osób zachwycił pawilon Kazachstanu. Łuk wejściowy do trzypiętrowego obiektu zdobiły imitacje petroglifów z elementami kultury scyto-sakijskiej. W niezwykle atrakcyjnej wizualnie prezentacji promowano kazachską historię, przyrodę, kulturę, tradycję, a także zrealizowane projekty przemysłowe. Wykorzystano instalację pokazującą, jak widok stolicy Kazachstanu zmienia się od wschodu do zachodu słońca. Kluczowym, silnie wbijającym się w pamięć, wyróżnikiem ekspozycji państwa z Azji Centralnej było show kończące ścieżkę zwiedzania. Goście pawilonu obserwowali oryginalny, akrobatyczny taniec człowieka z robotem. Robot miał postać potężnej mechanicznej ręki, w której dłoni człowiek wydawał się niezwykle filigranowy.

Do grupy absolutnie wyjątkowych obiektów zaliczam pawilon Wielkiej Brytanii. Goście, wchodząc do jego wnętrza, byli proszeni o podanie ważnego dla nich słowa, kojarzącego się z brytyjską ekspozycją. Personel, z wykorzystaniem tabletu, wpisywał to słowo do wspólnej bazy, aby sztuczna inteligencja mogła je przetworzyć i wpleść w zmieniający się wiersz. Wersy tego wiersza eksponowano na kilkudziesięciu panelach LED, składających się dwudziestometrową fasadę bardzo oryginalnego pawilonu. Miał on bryłę stożka wynurzającego się z ziemi, którego czołową ścianę stanowiły panele prezentujące poszczególne słowa „utworu”. Wiersz wyświetlał się również na ogromnej powierzchni wewnątrz obiektu.

 

Pawilon Szwajcarii z daleka zwracał uwagę intensywną, mieniącą się czerwienią elewacji – barwą, która od razu przywoływała skojarzenia z flagą kraju-gospodarza. Migocząca czerwień była efektem odbijania się w setkach luster – ułożonych pod różnym kątami w ścianach budowli – czerwonego dywanu z białym krzyżem oraz napisanym wspak słowem „Switzerland”. Najbardziej spektakularne doznania pojawiały się zaraz na początku zwiedzania ekspozycji. Wchodząc pod górę. w spowitej mgłą sali, goście pawilonu poznawali charakterystyczne widoki szwajcarskich Alp.

Pawilon naszych zachodnich sąsiadów – tak, jak podczas poprzednich Expo – być może nie zachwycał z zewnątrz swoją bryłą, ale dostarczał immersyjnych doznań podczas zwiedzania. We wnętrzach obiektu czekała na zwiedzających prawdziwa przygoda, dokonująca się pod hasłem „Campus Germany”. Koncepcję prezentacji Niemiec oparto na podejściu bazującym na edutainment i grywalizacji, czyli przekazywaniu wiedzy przez rozrywkę. Goście mogli wcielić się w rolę „studentów”, poznających w „laboratoriach” – na różnych etapach wędrówki po ekspozycji – ważne zagadnienia zrównoważonego rozwoju. Zwiedzanie zostało spersonalizowane za sprawą identyfikatorów, który otrzymywały osoby wchodzące do pawilonu. Dzięki temu dostarczano zindywidualizowanych wrażeń, powstających podczas interakcji z wieloma elementami prezentacji (m.in. pokazującymi antropocentryczne oddziaływanie na naszą planetę – zarówno w negatywnym, jak i pozytywnym wymiarze). Po zapoznaniu się z niemiecką ekspozycją jasnym stało się, dlaczego ustawiały się przed nią najdłuższe – no, może oprócz japońskiego pawilonu – kolejki.

Do wyjątkowych obiektów należy zaliczyć także naszą narodową prezentację, której przyświecał slogan „Poland. Creativity inspired by nature”. Wyjątkowym było chociażby to, że była to jedyna budowla na Expo 2020 Dubai, którą zbudowano z drewna (ze względu na przepisy przeciwpożarowe, takie wykonanie pawilonu wymagało uzyskania specjalnej zgody od emirackich gospodarzy). W tym kontekście trzeba dodać, że drewno jest bardzo pożądanym surowcem na Półwyspie Arabskim. Modułowa elewacja pawilonu, połączona z rzeźbą kinetyczną (poruszającą się na wietrze), symbolizującą stado ptaków migrujących z naszego kraju na Bliski Wschód, silnie przyciągały uwagę gości wystawy, skłaniając wielu z nich do wejścia. Wewnątrz obiektu główny element prezentacji stanowił „Polski stół”. Była to instalacja artystyczna, zbudowana z ważnych dla światowej gospodarki surowców, które nasz kraj ma do zaoferowania – różnych rodzajów drewna, miedzi, szkła, ceramiki i włókna węglowego. Stół otaczały mikrofony, które – po wypowiedzeniu przez kilka osób słowa „cześć” – inicjowały impuls rozświetlający instalację. Ważną rolę tutaj pełnił personel naszego pawilonu, który stanowili studenci z pięciu uczelni (w tym również z mojej Alma Mater – Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie). To personel zachęcał gości do tego, aby wspólnie wypowiedzieli polskie powitanie. Na opowieść o naszym kraju złożyło się pięć części, odpowiadających strefom w ścieżce zwiedzania, zatytułowanym: Inspired by nature; A home for creativity; Spirit of ingenuity; Land of plenty; Landscapes of creativity.

Każda uniwersalna wystawa światowa ma swoją unikatową atmosferę. Dlatego z niecierpliwością należy oczekiwać tego, co przyniesie kolejne Expo, które za niespełna trzy lata zorganizowane zostanie w Japonii. Wystawa światowa odbędzie się po raz trzeci w Osace (wcześniej to miasto gościło Expo 1970 i Expo 1990) i będzie przyświecało jej hasło „Designing Future Society for Our Lives”. Expo 2025 zajmie 155 ha na sztucznej wyspie Yumeshima. Ilość wystawców szacowana jest na 150 krajów i 25 organizacji międzynarodowych, a spodziewana frekwencja zwiedzających to 28,2 mln osób.

 Expo w Dubaju pokazało, jak bardzo wystawa światowa może zmienić się pomiędzy kolejnymi edycjami. W ogólnym ujęciu – na tle Expo, które w 2015 r. odbyło się w Mediolanie – prezentacje krajów urządzone w Zjednoczonych Emiratach Arabskich były bardziej multimedialne. Wiele prezentacji starało się uaktywnić inne, niż tylko wzrok i słuch, zmysły osób zwiedzających pawilony (przykładem była ekspozycja Palestyny, z wieloma emiterami zapachów). Ponadto głównym zamierzeniem licznych wystawców było wciągnięcie zwiedzających w pogłębione interakcje – dostarczające nie tylko rozrywkę, ale równocześnie wiedzę (egzemplifikacja to pawilon Niemiec). Wreszcie w Dubaju można było zauważyć zaawanasowane próby łącznia świata realnego ze środowiskiem wirtualnym (taki charakter miało wystąpienie Korei Południowej, które w dużej mierze opierało na wykorzystaniu rozszerzonej rzeczywistości).

Jakie zatem będzie Expo 2025? Można oczekiwać, że ekspozycje zbudowane w Kraju Kwitnącej Wiśni zaoferują silnie immersyjną (jeszcze bardziej niż w Dubaju) „podróż” dookoła świata. Dokona się to za sprawą zawansowanych rozwiązań multimedialnych. Ich zastosowanie jednak powinno odbywać się z umiarem i pozostawać spójne z ideą przewodną prezentacji poszczególnych państw-wystawców. Inaczej bowiem będziemy świadkami swoistej kakofonii i przebodźcowania gości wystawy (takie zjawisko już zaobserwowałem w niektórych pawilonach podczas Expo 2020 Dubai). I z pewnością rozszerzy się konwergencja cyberprzestrzeni ze światem realnym. Więcej pawilonów będzie miało swoje cyfrowe komponenty. Wystawiennicza rzeczywistość głębiej będzie przenikła się ze światem wirtualnym, co wpisze się w obecnie obserwowany trend organizowania wydarzeń hybrydowych.

Autor/foto: dr hab. Marcin Gębarowski, prof. Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, Członek Honorowy Polskiej Izby Przemysłu Targowego

PODZIEL SIĘ

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ